Music

Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 21 kwietnia 2013

Imagin Liam część 5

Poczułem, że łzy napływają mi do oczu. To nie mogła być prawda, [T.I.] nie mogła odejść, ma przed sobą całe życie, życie ze mną. Doszedłem do parku, usiadłem na ławeczce koło fontanny. To było nasze miejsce - moje i [T.I.]. Tutaj się po raz pierwszy spotkaliśmy i tutaj zakochaliśmy się w sobie od pierwszego wejrzenia. Pamiętam to dobrze: 
Spacerowałem zamyślony uliczkami i wtedy na mnie wpadła. Spieszyła się na uczelnię, książki książki wypadły jej z rąk. Uklękła i zaczęła je zbierać, a ja zawstydzony przeprosiłem i podałem jej podręcznik od biologii. Podniosła głowę i wtedy nasze oczy się zetknęły. Poczułem, że to ta jedyna i ona odwzajemniła uczucie. Byłem tego pewny. Nie wiedziałem skąd to wewnętrzne zapewnienie, ale mu ufałem. Po chwili się ocknęliśmy, a ona wymamrotała ciche "przepraszam" i spuściła wzrok. Pozbierała resztę książek, wzięła ode mnie podręcznik i już się odwróciła i miała iść, kiedy położyłem dłoń na jej ramieniu. Powoli się odwróciła i uśmiechnęła.
- Ja...bo wiesz - jej twarz przybrała wyraz zaciekawienia - ...tak myślę...że może byśmy...
- Oczywiście! Z wielką przyjemnością - uśmiechnęła się promiennie.
Spacerowaliśmy żwirowymi alejkami rozmawiając i się śmiejąc. Jeszcze nigdy wcześniej nie czułem się tak dobrze w czyimś towarzystwie. Potem odprowadziłem ją pod sam dom...

~ perspektywa [T.I] ~


...i wymieniliśmy się numerami telefonów. Wielokrotnie spędzałam noce na sms-owaniu z Liamem. Zawsze kiedy się spotykaliśmy , to w parku koło fontanny. Były chwile radości i chwile cierpienia, jak na przykład wtedy kiedy Mat ze mną zerwał, ale zawsze mogłam na Liama liczyć. Wkrótce zapytał się czy chcę być jego dziewczyną. To był najwspanialszy dzień w moim życiu, zawsze się w nim potajemnie podkochiwałam, ale nigdy nie miałam odwagi mu tego wyznać - bałam się, że mogę zniszczyć naszą przyjaźń. Potem mnie odprowadził jak zwykle pod sam dom i po raz pierwszy się całowaliśmy...

C.D.N.




czwartek, 18 kwietnia 2013

Imagin Liam część 4

*w domu 1D*
- Jesteście już! Myśleliśmy, że coś się wam stało - powiedziała Eleanor.
- Co u [T.I.]? - dopytywała się Perrie.
- No więc nie jest dobrze. Zostały jej tylko trzy dni życia - odpowiedziałem łamiącym się głosem.
- Nie łam się stary! Usiądź na kanapie i opowiedz nam wszystko dokładnie - dorzucił się Zayn.
- No więc ma uszkodzone narządy wewnętrzne, nie ma dawcy, a lekarze dają jej trzy dni życia...tak myślę, że ja nim zostanę...
- Kim? Lekarzem?
- To nie czas na żarty Louis! - skarciła go Elka.
- Nie Lou, nie lekarzem tylko dawcą...
- Liam to bardzo szlachetne, ale jeśli operacja się nie powiedzie i chirurdzy nie zdołają uratować [T.I.] to złożysz ofiarę na marne! Myśl Liam! Miliony fanek cię potrzebuje!
- Wszystko lepsze od pozwolenia jej umrzeć, Zayn!
- Liam już jej nie uratujesz! Zrozum to ona musi umrzeć!

- Nie! - wykrzyknąłem, wstałem, wyszedłem i trzasnąłem drzwiami.